Czym ten oczytany człowiek z ryciny zasłynął w historii?
Oto Juan Gines de Sepulveda – urodzony w roku 1490, hiszpański filozof, teolog, kronikarz, znawca prawa oraz tłumacz z greki i łaciny.

Zatem musiał być człowiekiem światłym, mądrym i myślącym – jednak poglądy jakie głosił podczas swojej „kariery” wzbudzają u współczesnego człowieka oburzenie i zdziwienie.
W połowie lat 40-tych XVI wieku wdał się w teoretyczny spór z duchownym Bartolome de Las Casas – obrońcą Indian i rdzennych mieszkańców Nowego Świata. Spór ten, zwołany przez króla Karola V, znany w historii jako „Dysputa w Valladoid” trwał w latach 1550 – 1551 i dotyczył zbrojnej konkwisty, systemu kolonialnego i praw Indian.

Dla jednych Hiszpanów Indianie byli po prostu tanią siłą roboczą, dla innych, lecz nielicznych… ludźmi.

Sepulveda znany był z zadziwiających poglądów na temat rdzennej ludności nowo podbijanych terenów.
W roku 1547 stwierdził, że „Hiszpanie są w pełni uprawnieni, by władać tymi barbarzyńcami z Nowego Świata i przyległych wysp, którzy pod względem roztropności, talentów, cnoty i człowieczeństwa są do Hiszpanów o tyle niżsi, o ile dziecko nie dorasta dorosłemu, a kobieta mężczyźnie. Jest między nimi taka różnica, jaka dzieli ludzi dzikich i okrutnych od ludzi łagodnego charakteru, jaka jest między nieopanowanym i nieposkromionym a wstrzemięźliwym i umiarkowanym, a rzekłbym prawie, między małpami a ludźmi”.

W podobnym tonie była jego kolejna myśl w której stwierdza, że „mieszkańcy Nowego Świata zaledwie zasługują na miano istot ludzkich, a pełne nawrócenie i podporządkowanie ich władzy Hiszpańskiej, może jedynie po części zmienić tych barbarzyńców w ludzi cywilizowanych”.
I jeszcze jedna cudowna myśl tego Hiszpańskiego uczonego – „Indianie byli małymi ludźmi, w których próżno się doszukiwać choćby drobnych śladów człowieczeństwa, którym brakuje nie dość, że kultury, ale wręcz nawet umiejętności pisania”.
Zapraszam do odwiedzenia strony na Facebook