Requerimiento – i podbój stał się uczciwy…

Na przełomie XV i XVI wieku Hiszpanie organizowali wyprawy w kierunku Mezoameryki. Ich statki dopływały do wybrzeży dzisiejszego Meksyku, Nikaragui, Kostaryki, Panamy i Kolumbii.
Eksploracja tych obszarów pozwoliła Hiszpanom zdobywać nie tylko złoto, srebro, kamienie szlachetne, ale także tubylców – jako niewolniczą, tanią siłę roboczą.
Biali, brodaci ludzie, wyposażeni w nieznaną dla lokalnych plemion broń palną, szable czy konie, budzili zaciekawienie, podziw ale też strach.

Podstawowym celem eksploracyjnych wypraw hiszpańskich konkwistadorów miało być zdobywanie nowych obszarów dla dobra Korony oraz nawracanie lokalnej ludności na wiarę katolicką.
Dowodzący wyprawami stosowali różne metody, by osiągnąć te założenia – jedni, acz nieliczni robili to w sposób przyjazny, inni niestety siłowy. 

W odpowiedzi na zachowanie „zdobywców”, którzy wobec tubylców często stosowali przemoc, grabież i gwałty wystosowano prawa, które miały w swoim założeniu chronić dorobek odkrywanych kultur. Prawa te miały być narzędziem, które w sposób ucywilizowany przeprowadzałyby proces chrystianizacji tubylców i obejmowania ich obszarów pod sztandar Kastylii.

W roku 1513, już po odkryciach Krzysztofa Kolumba, prawnik Rady Kastylii Juan Lopez de Palacios Rubios wydał w imieniu Ferdynanda II Aragońskiego edykt zwany „Requerimiento” – czyli „Żądania”. W dokumencie tym informowano lokalną ludność o istnieniu czegoś na kształt hierarchii służbowej, sięgającej od Boga poprzez papieża i króla, aż po konkwistadorów.
Na mocy tego edyktu, konkwistadorzy – będący niejako łącznikiem między tubylcami a Bogiem, papieżem i królem – wprowadzali w życie decyzję o przekazaniu wszelkich odkrytych lądów i ludów Ameryki we władanie hiszpańskiego monarchy.

Niczego nieświadomi tubylcy, którzy po raz pierwszy widzieli białych ludzi przybyłych od morza na dziwnych, drewnianych tworach, nie rozumiejący żadnego wypowiadanego przez Hiszpanów słowa, mieli w założeniu zgodzić się na zawarte w „Requerimiento” założenia.

Ten sprytny sposób w całości usprawiedliwiał dalsze poczynania zdobywców, zdejmował z nich odpowiedzialność za grabieże i stosowanie przemocy.
Hiszpanie, gdy postawili stopę na obcym lądzie, w momencie napotkania jakiegoś plemiona, wioski czy osady odczytywali przed lokalnym władcą, wodzem lub kacykiem tekst zawarty w edykcie i – w swoim mniemaniu spełniając nałożone na nich obowiązki – rozpoczynali podbój.

Tekst odczytywano oczywiście bez jakiegokolwiek tłumaczenia. Ani Hiszpanie nie znali języków nowo poznanych terenów, ani tubylcy nie znali języka hiszpańskiego.
Często Hiszpanie nie wchodzili nawet na teren osady, lecz odczytywali tekst edyktu stojąc na skraju tropikalnego lasu. Często też tubylcy uciekali w panice i Hiszpanie odczytywali tekst do opuszczonych chat lub też ukryci w zaroślach odczytywali tekst nad ranem, gdy cała Indiańska społeczność jeszcze spała.

A byli też tacy zdobywcy, którzy tekst edyktu odczytywali z pokładu statków, zanim jeszcze wpłynęli do zatoki lub dobili do brzegu.

W początkowym okresie podboju wybrzeży Karaibów, najpierw zakuwano Indian w kajdany, a dopiero później odczytywano im i tak niezrozumiałe dla nich słowa.

Summa summarum zdezorientowani wodzowie, obdarowani często świecącymi paciorkami lub przerażeni wystrzałem z broni palnej, bezwiednie zgadzali się z tekstem, przyjmując konkwistadorów jak bogów lub nowych władców.

Nawet jeśli grupa zdobywców dysponowała tłumaczem, znającym język tubylców – co zdarzało się w późniejszych latach podboju – to zawarte w „Requerimiento” sformułowania, doktryny i zagadnienia były trudne do przetłumaczenia i trudne do zrozumienia przez tubylców.

Gdy już odczytano tekst edyktu, bez skrupułów, bez poczucia winy i z czystym sumieniem dokonywano dalsze etapy podboju.

Jak brzmiały słowa „Requerimiento” – najważniejsze fragmenty przytaczam poniżej:

„Jego Królewska Mość oraz ja, w swoim imieniu, przyjmujemy was, a wasze kobiety i dzieci pozostawiamy wolnymi od poddaństwa, tedy tak z nimi, jak i z samymi sobą będziecie mogli swobodnie uczynić, co tylko zechcecie. Nie będziemy was zmuszać do przyjęcia chrześcijaństwa. Jeżeli jednak tak nie uczynicie, z pomocą Boga wystąpię siłą przeciwko wam, wydając wam wojnę, jak i gdzie tylko zdołam i narzucę wam jarzmo i posłuszeństwo Kościołowi i Jego Królewskiej Mości, i zabiorę wasze żony i dzieci i uczynię z nich niewolników. Zagarnę wszelkie dobra wasze i poczynię wam wszelkie zło i szkody, jakie pan czynić może wasalom swoim, gdy są mu oni nieposłuszni lub go nie przyjmują.
I uroczyście oznajmiam, że śmierć i zniszczenie powstałe w takim wypadku stanowić będą waszą winę, nie zaś ani Jego Królewskiej Wysokości, ani moją, ani panów, którzy przybyli wraz ze mną”. 

Słowa edyktu w ładny sposób opisał Bartoleme de Las Casas – zakonnik hiszpański, obrońca praw Indian. Stwierdził on w jednym ze swych dzieł, że „czytając Requerimiento nie wiem, czy śmiać się z jego absurdalności, czy też płakać”.

Wiele jednak Indiańskich łez spłynęło, zanim działania dominikanina weszły w życie i w Nowym Świecie zaczęto szanować i chronić Indian.

Historycy analizując podbój państwa Inków doszli to wniosku, że Francisco Pizarro po raz pierwszy odczytał Requerimiento dopiero w roku 1533 podczas zdobywania Cuzco – stolicy Imperium.

Natomiast wcześniej tego nie robił, czyli od roku 1524, gdy po raz pierwszy wypłynął z Panamy w kierunku Peru, aż do roku 1532 gdy pojmał i uwięził w Cajamarce Atahualpę – władcę Inków. Król rzekomo dopiero w roku 1533 miał wysłać do Pizarra treść edyktu.

Zapraszam do odwiedzenia strony na Facebook

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów