Kim był Wiracocha?

Dla Inków to bez wątpienia największe bóstwo, stworzyciel wszechrzeczy.
Wiracocha – określany także jako Wira Qucha, Wira Quchan.

Z etymologicznego punktu widzenia: Qucza to w języku Inków „rozsadnik z możliwością upraw”, Quchan to „konkretny rozsadnik”, wira to „dawca tożsamości”, „dawca życia”. Zatem określenie Wira Quchan można tłumaczyć jako „ocean tożsamości”, „wędrowiec życiodawca”.

Wiracocha
Już w czasach kolonialnych, gdy Państwem Inków władali Hiszpańscy konkwistadorzy, mianem Wira Quchan określano „białego”, „Hiszpana”, traktując pojawienie się Hiszpanów jako karę za grzechy.
Osoba Wiracochy pojawia się w mitologii andyjskiej po raz pierwszy u ludów Ajmara – jest dla nich stwórcą świata, ojcem bogów: Słońca, Księżyca, Ziemi, Wody, Illapa i Onco, stwórcą świateł firmamentu.

Ten mędrzec miał się pierwszy raz pojawić po mitycznym potopie, wynurzając się z wielkiej wody w świecącym dysku. Następnie Wiracocha rozpoczął wielką misję cywilizacyjną. Zaczął nauczać miejscowych Indian metalurgii, medycyny, zasad architektury, uprawy roli, sposobów polowania oraz hodowli zwierząt. Wirakocza miał ogromną wiedzę i niezwykłe zdolności, leczył choroby, budował kanały irygacyjne, poruszał się po niebie, przenosił wielkie kamienie, zapewniał pożywienie potrzebującym. Określany jako Pan pogody, Pan urodzaju, spokoju, bezpieczeństwa, ale także jako Pan zjawisk niepożądanych, Pan choroby i bólu. W mitologii Inkaskiej określany także jako Tunapa, kaznodzieja.
Odznaczał się ponadto niezwykłą dobrocią i życzliwością wobec wszystkich ludzi. Zawsze nakazywał Indianom, aby byli dla siebie dobrzy, nie czynili sobie zła, szanowali się i kochali nawzajem. Potrafił porozumiewać się językami wszystkich Indian, gromadził ich i nauczał. Miał syna o imieniu Taquapica, z którym Viracocha miał mieć olbrzymie problemy wychowawcze.

Już w czasach konkwisty, zaczął być interpretowany przez hiszpańskich duchownych i kronikarzy jako chrześcijański Bóg Ojciec. Ponieważ Hiszpanie dopatrywali się fizycznego podobieństwa między Wiracochą a świętymi Bartłomiejem i Tomaszem, próbowali narzucić lokalnej ludności kult chrześcijańskich świętych.

Mit o Wirakocza mówił, iż był białym, długowłosym, siwym, brodatym mężczyzną, średniej postury, w dojrzałym wieku, ubranym w długą koszulę, który powstał z jeziora Titicaca, przemierzał obszar Andów, potem znikł w wodach Oceanu, ale miał niebawem powrócić od jego strony. Wędrował z kijem nauczając tubylców. Dlatego Inkowie w początkowym okresie hiszpańskiego podboju, nie atakowali przybyszów, sądząc, iż właśnie powrócił Wirakocza.

Jego wizerunek przedstawiony jest na tzw. Bramie Słońca w Tiwanaku (Tiahuanaco), niedaleko jeziora Titicaca, na obszarze dzisiejszej Boliwii.

Viracocha
Wiemy też, że Inkowie poświęcili mu dwie świątynie. Pierwsza istniała w Cuzco, przy głównym placu miasta, ale Hiszpanie zburzyli ją i wznieśli w tym miejscu wielką katedrę.
Druga świątynia Viracochy znajdowała się w miejscowości Cacha, 125 km na południowy wschód od Cusco, u podnóża wulkanu Kinsachata.
Dziś znajduje się tu stanowisko archeologiczne zwane Raqchi. Świątynię wzniósł w połowie XV wieku Inca Viracocha (nie mylić z omawianym tu bóstwem Viracocha, bo to dwie osobne postacie), by uczcić zwycięstwo swego syna Pachacuteca nad wojownikami Chanca. Świątynia była ponoć taka, jaką wyśnił sobie Pachacutec podczas proroczego snu, gdy bóg Viracocha ostrzegał go o zbliżających się wojskach Chanca.
Wielkość świątyni jak na Inkaskie standardy była imponująca. Miała 92 metry długości, 28 metrów szerokości i 15 metrów wysokości. Miała 22 okrągłe kolumny doskonale wygładzone, po 11 z każdej strony, ale większość Hiszpanie zburzyli w poszukiwaniu skarbów. Wszystko w sąsiedztwie jeziorka zasilanego podziemnymi źródłami. Ściany były zbudowane z ociosanych kamieni, wykończone cegłą adobe, a spadzisty dach pokrywała trzcina.

Jak głosi mit Inkaski przed wiekami Viracocha dotarł do tej miejscowości, ale nie został przyjęty. Wygnano go, obrzucając kamieniami. Zezłoszczony Viracocha podpalił skaliste wzgórze, od którego pożar przenosił się na całą okolicę. Przerażeni mieszkańcy błagali go o wybaczenie i ostatecznie Viracocha spełnił ich prośby.
Obecnie miejscowość nazywa się San Pedro de Cacha i znana jest z garncarskich wyrobów, a szczególnie z tak zwanych chombas, olbrzymich stągwi na chiche, czyli napoju alkoholowego otrzymywanego ze sfermentowanej kukurydzy.

A drugi wizerunek…?

By zobaczyć wizerunek Viracochy nie musimy gnać do Boliwii. Wystarczy wysiąść z autobusu lub pociągu w podpoznańskim Puszczykowie i udać się do „Muzeum – Pracownia Literacka Arkadego Fiedlera”. Tam, potomkowie wielkiego podróżnika, odtworzyli między innymi wizerunek Bramy Słońca. Niemal w skali 1:1 monument dłuta Pana Mariana Witczaka zdobi Ogród Kultury i Tolerancji puszczykowskiego muzeum.

Przeprowadzając głębszą analizę wierzeń ludów Mezoameryki dostrzegamy, że podobna postać pojawiała się w wielu miejscach i miała wpływ na wiele kultur. Czy był to jeden i ten sam Viracocha? Czy była to postać boska, czy może przedstawiciel dawnych kultur Europy lub Afryki, który dopłynął do południowoamerykańskiego kontynentu?

Przyjrzyjmy się jego drodze, przeanalizujmy gdzie i kiedy się pojawiał.

  1. Obszar dzisiejszego Meksyku – Aztekowie – ich bóstwo Quetzalcoat (Pierzasty Wąż) jest biały, brodaty, wysoki i ubrany w długą szatę, wędruje i naucza ludzi.
  2. Obszar dzisiejszego Meksyku (Tabasco i Chipas) – Toltekowie – ich bóstwo jest białe i brodate.
  3. Obszar dzisiejszych nizin przybrzeżnych półwyspu Jukatan – Plemię Zoque – ich bóstwo było białe, dobroczynne i nauczało ludzi.
  4. Obszar dzisiejszej Gwatemali, południe półwyspu Jukatan – plemię Kicha – ich bóstwo było białe i miało wielkie zasługi w nauczaniu.
  5. Obszar dzisiejszego półwyspu Jukatan – Majowie – ich bóstwo Kukulcan (Pierzasty Wąż) jest biały, brodaty.
  6. Obszar dzisiejszej Panamy – plemię Cuna – po wielkiej powodzi przybywa osoba, która uczyła ludzi zachowania i używania narzędzi. Miał wielu uczniów, którzy podążali za nim.
  7. Obszar dzisiejszej Wenezueli – pojawia się bóstwo Tsuma, naucza rolnictwa i życia.
  8. Obszar dzisiejszej Kolumbii – plemię Chibcha – pojawia się tam białe, brodate, odziane w długa szatę bóstwo Bochica.
  9. Wiracocha pojawia się na obszarze dzisiejszego północnego wybrzeża Peru.
  10. Wiracocha kieruje się na północ dzisiejszych obszarów Peru.

Gdy dana kultura nie zna możliwości zapisu swoich myśli, musi korzystać z przekazu ustnego lub grafik na ceramice lub ścianach budynków. Tylko że taki sposób przekazywania wiedzy jest ulotny, języki wymierają, ceramika się kruszy, kolory bledną, historia zanika.
Nieliczne pozostałe z minionych lat ślady dają podstawę do wysuwania hipotez.

Czy tajemniczy podróżnik to bóstwo czy człowiek? Na Wyspach Wielkanocnych twierdzą, że ich biali przodkowie przybyli na tratwach, od strony Ameryki Południowej po 60-ciu dniach żeglugi. Grafiki na piramidzie Majów w Chichen Itza przedstawiają trzcinowe łodzie z wysoko podniesionym dziobem – łudząco podobne do łodzi stosowanych przez mieszkańców dzisiejszego Maroca.

Czy zatem dojdziemy do prawdy? Czy ktoś odpowie na pytanie kim był lub też, czy w ogóle istniał Wiracocha?

Zapraszam do przemyśleń…

Zapraszam do odwiedzenia strony na Facebook

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów